insomnia/wyznanie

nie ja jestem dziś z tobą na betonowych wybrzeżach,

gdzie czenrie wód łączą się z nocnym niebem,
odbicia gwiazd toną w rozmytej wodą elektrykce miasta.

nie ja patrzę dziś z tobą na księżyc
co blaskiem swojego odbicia
nie jedne widział pierwsze i ostatnie spotkania,
nie jedne dotyki, urwane w połowie.

nie ja słucham dziś z tobą szumu tego miasta,
z którego wyodrębnionych dźwięków
układa się coś na kształt kołysanki,
dla oczu i uszu co zasnąć nie mogą lub nie chcą.

odmieniam twoje imię przez przypadki,
zarządzenia losu, marzenia,
i nadzieję,
co uporczywie klei się do palców, powiek i serca.

i ostatecznie wciąż nie mogę uwierzyć,
w koniec tej hostorii, tak bardzo nie do pojęcia,
że aż nic nie znaczącej, niestety.

bo przede wszystkim może to nie miała być
nasza historia,
a „my” to koniec końców
słowo za bardzo na wyrost.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s