Ego-kosmonautyka

Nie musieć myśleć o całym wszechświecie,

o zupełnie obcych planetach i gwiazdach.

Nie mieć obowiązku troszczyć się o te odległe galaktyki, solarne układy, rozkłady, konstelacje i gwiezdny pył.

Dzisiaj mój kosmos, to nie mniej, nie więcej 60-90 uderzeń na minutę.

320 gram niezbyt szczęśliwego perpetum mobile.

Poza granicą tych łatwych do ubrania w liczby wymiarów,

zaczyna się nic nieznacząca obcość bytów wszelkich.

 

Nie być astronautą, wędrowcem w świecie bez granic.

Omijać szerokim łukiem:

czarne dziury – uczucia, ciekawość,

choć widać od nich nie ma ucieczki.

I nie myśleć, nie pragnąć.

A nade wszystko nie być odważnym, ani w pierwszym, ani w ostatecznym rozrachunku.

 

Karma kosmosu jest jednak inna, niestety.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s