Krwawnik cz. II

I.

Przychodzili wieczorami i pytali mnie czy razem z nim znikło coś jeszcze?
Gdzie zostawił telefon, grzebień, szczoteczkę do zębów?
Pootwierałam wówczas szafy, szafki, szuflady wszystkich komód.
Okna i drzwi, wszystko na oścież.
Przejrzałam wszystkie listy, teczki, książki, szpargały.
Wszystko było jak zwykle na miejscu. W poukładanym, oswojonym nieładzie. Chaosie na pozór.
I nawet złoty kurz osiadł na półkach, unosił się lekko w powietrzu, tworzył smugi na świetle padającym w prześwitach żaluzji.
Wszystko było normalnie, tak jakby on nie zniknął wcale.
I nawet czajnik normalnie gwizdał, gotując wodę na jego ulubioną herbatę.

II.

Pamiętam jak tamtej nocy patrzył wprost w zapłakane deszczem okno. Twarz miał szarą od dymu czy niewyspania, a może jedno i drugie.
Nie wiedziałam czy to łzy, czy cienie kropli cieknących po szybie żłobią pręgi na jego twarzy, na dłoniach.
Siedział w milczeniu, wyprostowany, jak cięciwa napięta do strzału.
Przycisnęłam mocno twarz do poduszki, zaciskając wargi, przełkęłam tlący się w środku płacz, a deszcz wystukiwał jakby rytm milknącego serca.

Potem był niespokojny, krótki sen.
On zniknął…

III.

Rano otworzyłam książeczkę do nabożeństwa.
Przerzucane kartki, szelestem napełniały wszystkie kąty pokoju, zakamarki i dziury.

Zostawił!
Zostawił odcisk palca w miejscu gdzie napisano: „A wy pozostańcie w pokoju na wieki”.

Potem była już tylko cisza i dźwięk jakby coś rozdzierali na dwoje…

I nie wiem czy był to dźwięk wydzieranej kartki, czy wówczas pękło mi serce…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s