Krwawnik cz. I

I.

Od dawna wybierał się w podróż. Starannie się do niej przygotowywał. Widziałam jak pakował plecak. Kiedy wkładał do niego Przewodnik Starego Wygi po Stu i Jednej Ścieżkach. Kiedy chował w nim te znoszone, doświadczone i zmoczone nie jednym deszczem buty. Widziałam kiedy napełniał bukłak wodą i dam sobie rękę, ba! Nawet głowę uciąć, że był do połowy pełen. A teraz już go nie ma. Myślałam, że wyjeżdża na długo. W podróż dookoła Betonowych Miast. A on się bezczelnie zabił…. Wziął bilet w jedną stronę, z rozpędu wydając wszystkie oszczędności. Nie odbiera. Nie odpisuje. I pewnie nie wróci, chociaż będziemy czekać.

II.

Czasem nocami wydawało mi się, że kwitł. Nie gasiłam wówczas światła. Patrzyłam. Leżał na łóżku jak wielki, soczyście zielony konar. Dębowy. Innego drzewa nie przypominał. Podkulałam wówczas nogi, a twarz kładłam na kolanach. Potem był już tylko sen… i niepamięć. Moja niepamięć…

III.

Weszłam do pokoju. Słońce kładło się na pościeli złotymi plamami. Biała. Pościel była srebrzysto-biała. Szukałam go delikatnie w krochmalonych kłębach kołdry. Chciałam dotknąć jego czoła, sprawdzić czy nie płonie. Był przejrzysty jak mgła. Dotykałam go po twarzy, a ręka cicho milkła w poduszce. Bez oporu. Nie gorzał. Wpełzł tylko głębiej pod sklepienie kołdry i rozpłynął się jak mgła.

Potem była już tylko cisza od której ogłuchłam…

3 comments on “Krwawnik cz. I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s