Otchłań

Cisza przeogromna. Przerażające milczenie. Próżnia dźwięku i bytu.
To nie taka cisza, która odpręża i relaksuje. Nie bezdzwięk, za którym codziennie każdy z nas podskórnie tęskni i którego poszukuje.
Kiedy zatonąłbyś w tym bezdzwięku, w tej próżni istnienia zrozumiałbyś jej grozę. Tam nie ma czasu. Zegary milcząc stoją w miejscu nie z braku energii. A słowa, które trudno nawet pomyśleć, a nie da się ich wypowiedzieć,  wyprute są z  nadziei , ze światła. I jeden był tam król.  Jedna nad nim błyszczała korona.
Bezżycie, Szeol, Hades, Otchłań.  Każde najbardziej przepełnione grozą chwile życia, to tylko mała cząstka tego strachu i bólu, które tam było powszechnością. Nieustanne trwanie w sytuacji bez wyjścia, zawieszenie pomiędzy istnieniem a anihilacją. Tak wyglądała każda niestniejąca z godzin. Jak zamknięcie w czarnym, pustym, ciemnym pokoju. Bez drzwi, okien, za czterometrową ścianą z azbestu.
I jeden władca tam był. Jedna korona na głowie jego. Szatan w koronie śmierci.Ale nie o grozę tu chodziło. Nie ona była ceną dla której ten „porządek” chaosu miał runąć.
Był taki dzień w którym nawet kamienie zaczęły płakać. Dzień, gdy ziemia pękając z żalu trzęsła się cała, a jej wszelkie stworzenie zamilkło. Nie ze strachu przed zniszczeniem, bo nie o grozę tu chodziło. Smutek pomieszany z podziwem. Jak miód i gorycz w ustach.
Świat poczuł się jak małe dziecko, któremu zgaszono światło nocą w pokoju. Chciał ukryć się w ciszy, zamykając usta przed tajemnicą.  Człowiek zaś prowadzony wyższą inteligencją, światłem własnego rozumu tego dnia nie zauważył, albo zauważyć nie próbował.
Tego dnia pieczęć odwiecznej tajemnicy została przełamana. Popękały ściany królestwa niebytu. Skruszyły się jego wrota.
Lecz nie siłą sie to stało. Nie przemoc zdobyła tamto królestwo.
Pasterz zasnął snem, którym posnęły owce stada. Zamknął oczy i zapadł w sen zwycięstwa.
Pan królestwa niebytu, pokonany został własną bronią. Owoc który zasłyną niegdyś smakiem cierpienia i śmierci dziś zastąpił inny który roztacza woń życia i słodyczą radości przepełnia. Zeschłe liście podstępu i kłamstwa dzisiaj zastąpiły inne pąki – nadzieja i prawda.
Uschłe drzewo  – tron pana nieistnienia zastąpiło dziś soczyste Drzewo Życia, na które wstąpił zgoła inny król.
A pasterz, który zasnął snem owczarni zstąpił do Otchłani, by odnaleźć owce, które poginęły.Cisza wielka zaległa.

One comment on “Otchłań

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s